Ardore – prekursor ustroju?

Głos Tyrencji i Luminatu: Udzieli nam Pan odpowiedzi na kilka pytań?

Johannes Ardore: Po to tu jestem, oczywiście.

GTiL: Jak Pan myśli, dlaczego jedynie Elzio Giri zgłosił się na sędziego? Czyżby spadła popularność tego stanowiska.

JA: Tutaj mogły mieć znaczenie inne czynniki. Jest czas wakacji, wiele osób wyjechało. Do tego, mimo iż informowałem kilkakrotnie o wyborach, ich terminie, ewentualnym przebiegu, wiadomości te mogły nie dotrzeć do adresatów. Już po rozpoczęciu głosowania pojawili się kolejni kandydaci, ale niestety, nie mogłem już ich dołączyć.

GTiL: Czy moglibyśmy prosić o garść nazwisk?

JA: Nie jestem pewien czy osoby te chętne będą ujawnieniu ich danych. Mogę wspomnieć o panu Krystianie Trauście.

GTiL: Spodziewałem się tego nazwiska. Czy w związku z tak późnym “wysypem” kandydatów nie byłoby lepszą decyzją przeniesienie wyborów?

JA: Przede wszystkim nie nazywałbym tego “wysypem”… na prawdę, jeśli pojawia się jeden, czy dwóch kandydatów, do tego o dzień za późno. Takie rzeczy czasem się zdarzają. A przeniesienie wyborów – póki mam wpływ na ustalenie terminu wyborów, to staram się, żeby odbywały się one regularnie. Wybory Sędziów Konsulatu miały odbywać się, co około miesiąc, więc obecnie się odbywają. Jeśli większość zdecyduje, że na chwilę obecną nie potrzebujemy więcej sędziów, to następne wybory urządzimy pod koniec sierpnia, czy na początku września… Wtedy pewnie kandydatów będzie więcej. Więc, co najwyżej mógłbym przesunąć je o tydzień, może dwa, a to prawdopodobnie niewiele by dało. Także nie chciałbym pozbawiać szans na bycie wybranym tych, którzy akurat zdążyli się zgłosić w terminie ustalonym ustawą.

GTiL: A czy jest Pan za wprowadzeniem dodatkowego, trzeciego sędziego do Trybunału?

JA: Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony dodatkowy sędzia oznaczałby, że wreszcie Trybunał mógłby obradować, bo na chwilę obecną, to ‘obrady’ są raczej dialogiem. Ale z drugiej doskonale dajemy sobie radę z obowiązkami, nie wiem czy byłoby wystarczająco wiele pracy dla trzeciego sędziego – i czy nie stałoby się to, po prostu kolejnym nic nie znaczącym urzędem.

GTiL: No właśnie. A czy jako Trybun ma Pan pewne zastrzeżenia, co do instytucji, której jest Pan zwierzchnikiem?

JA: Nie tyle jestem zwierzchnikiem, co jej przewodniczę. Zastrzeżenia? Co do podstaw prawnych raczej nie, zwłaszcza, że sam je w większości wymyślałem. Co do działania, oczywiście tak. Właściwie nigdy nie jestem w pełni zadowolony z własnej pracy, wiem, że niezależnie od tego jak dużo i jak szybko wykonuję zadanie, mogę to zrobić lepiej i, zazwyczaj, szybciej. Chciałem się, dla przykładu, zająć kodeksem karnym i kodeksem cywilnym Konsulatu, a niestety niewiele w tej sprawie udało mi się zdziałać.

GTiL: Dlaczego?

JA: To wymaga jednak sporej uwagi i skupienia. Owszem, można napisać krótką, niespójną i nie do końca przemyślaną ustawę, ale, jako, że nie ma widocznej potrzeby kodyfikacji prawa wolałbym stworzyć coś dłuższego, bardziej skoordynowanego wewnętrznie. A muszę przyznać, że mam też pewne wątpliwości, co do tego, czy ktokolwiek przyjąłby taki kodeks z entuzjazmem… od dłuższego czasu sądy właściwie nie mają żadnych spraw prywatnych.

GTiL: Trybunał cierpi na brak zajęcia?

JA: I tak, i nie. Oczywiście mamy zajęcie – Konsul w miarę regularnie publikuje nowe dekrety, raz na jakiś czas Senat prosi nas o opinię w sprawach prawnych. W sprawach kodyfikacji podejmujemy jednak pewne działania, że choćby o ustawie o gruntach wspomnę (praktycznie w całości jest dziełem hrabiego Foxa). Z drugiej strony Trybunał nie zajmuje się tym, czym zazwyczaj sądy się zajmują – rozsądzaniem sporów. Ale to nie zależy już od sędziów – jeśli nie ma sporów przed sąd wywoływanych, to sąd nie da rady ich rozsądzić.

GTiL: Jak wspomina pan największe procesy w historii kraju przeciw Kamilowi Chojnackiemu?

JA: Dobrze wspominam. To były trochę inne czasy. Muszę przyznać, że te przepychanki, wzajemne wyzwiska, owszem – były męczące, ale pierwsze procesy miały coś w sobie. Ludzie się tym ekscytowali, a ja starałem się taki werdykt wydać, żeby z jednej strony oddać sprawiedliwość stronom, z drugiej utemperować nieco rozbudzone temperamenty, ale równocześnie nikogo nie obrazić. I muszę przyznać, bez fałszywej skromności, że chyba mi się udało. Mimo, że Kamil Chojnacki przegrał większość spraw, to jednak uznawał wyroki, podporządkowywał się im.

GTiL: Czy widzi pan przyszłość Trybunału w jasnym świetle? Będzie pan kandydował za trzy miesiące na Trybuna?

JA: Trybunał ma zagwarantowaną silną pozycję w Konsulacie. Jeśli sędziowie nie będą pozostawać bierni na sprawy polityczne, to pozycję tą powinien utrzymać, może nawet wzmocnić. Także: tak, przyszłość wydaje się być jasna. Czy będę kandydował za trzy miesiące? Jeszcze nie wiem, czas pokaże. Jeśli nie otrzymam innej, co najmniej tak samo ciekawej, propozycji, to prawdopodobnie jeszcze raz będę startował do wyborów na sędziego. A jeśli zostanę sędzią, to, czemu by i nie Trybunem.

GTiL: Jak odnosi się Pan do rządu konsula?

JA: Aktualny skład senatu jest efektem pewnego kompromisu, którego jestem gwarantem. Wolałbym nie oceniać innych władz… Jednak Konsula znam nie od dziś, myślę, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku. Co do konkretnych senatorów… cóż, chyba każdy widzi jak wykonują swoje obowiązki. Moim zdaniem nie jest źle, rząd przeprowadza jakieś projekty, jest aktywność w sprawach zagranicznych.

GTiL: A jak przebiega współpraca z Thomasem Foxem?

JA: To pracowity człowiek, dobrze wykonuje pracę, której się podejmuje. Nie ma żadnych problemów w ustaleniu, czym się zajmujemy w danym momencie jako Trybunał. Także, współpraca bardzo dobra, mogę powiedzieć.

GTiL: Tęskni Pan za urzędem króla?

JA: Może to dziwne, ale nie. Właściwie to nawet czuję ulgę. Jako władca musiałem przejmować się losami państwa, i autentycznie każdy zanik aktywności obywateli mnie martwił… Do tego dochodziła jeszcze polityka międzynarodowa. To było dużo obowiązków, bardzo wszechstronnych i ciągłe poczucie odpowiedzialności. Teraz mogę do tego podejść trochę spokojniej. Zmniejszyło się moje pole działań, ale za to mam poczucie, że mam większą kontrolę nad tym, co robię.

GTiL: Jaki miał Pan wpływ, jako ostatni król, na zmianę konstytucji?

JA: Potrzebę zmian postulowałem już od dawna. Jeszcze w kwietniu odbyłem wiele rozmów na temat kształtu przyszłego ustroju z grafem Nehelenem. Akurat w czasie, gdy obecny konsul, wtedy poseł – przedstawił nowy projekt konstytucji niestety byłem bardzo zajęty sprawami ”świata rzeczywistego”, więc nie mogłem wnieść kilku poprawek, moim zdaniem dość istotnych (choć niektórzy pewnie potraktowaliby je jako marginalne). Ostatecznie pozostaje mi cieszyć się, że obecny ustrój państwa jest bardzo zbliżony do moich pomysłów. Właściwie teraz jak wspominam, to trochę wysiłku włożyłem w przygotowanie gruntu pod zmianę konstytucji. Nie mogliśmy być pewni, kto poprze projekt, a kto będzie zdecydowanie przeciwny… Ostatecznie wszyscy byli, za, więc te działania okazały się nie mieć aż takiego dużego znaczenia.

GTiL: A jak oceniłby Pan swój wkład w dobro Tyrencji w przeciągu całego pobytu w kraju? Jest Pan przecież jedną z najważniejszych postaci w historii.

JA: Cóż… Starałem się być aktywny politycznie, później – wręcz przeciwnie – jako władca wolałem pozostać, na tyle, na ile to możliwe bezstronnym. I, oczywiście, na tyle na ile mogłem wypełniałem obowiązki, jakie wydawało mi się, że na mnie ciążą. A czy jestem ”jedną z najważniejszych postaci w historii” – to właściwie tyle, że byłem najdłużej panującym władcą Tyrencji.

GTiL: I ostatnie, bardziej osobiste pytanie. Dlaczego zmienił Pan niedawno nazwisko na to, którym posługiwał Pan się jako monarcha?

JA: Nie tyle nazwisko, co imię. Właściwie nie zmieniłem, co pozostałem przy jego łacińskim brzmieniu. Muszę przyznać, że trochę mnie znudziła włoska pisownia imienia Jan – Giovanni, przestało mi to dobrze brzmieć. A przez blisko rok, jako król, używałem imienia Johannes, więc przy tej pisowni pozostałem.

GTiL: A więc dziękujemy Panu bardzo za cierpliwość i odpowiedzi, Panie Giovanni, przepraszam, Panie Johannesie.

JA: Dziękuję.

 

Napisz komentarz