Dzisiaj po godzinie 14 premier Zalitawii Pan Victorio Mortuus wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że czuję się oburzony i zawstydzony poczynaniami Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Cesarza Austro-Węgier. Chodzi tu mianowicie o niedawną decyzję w sprawie wystąpienia Monarchii ze struktur OPM. Pan Mortuus porównał odpowiedzialne za nią osoby do małego rozpieszczonego dziecka Stwierdził, że obecne władze przestraszyły się odpowiedzialności.
Rząd Krajów Korony Św. Stefana jest oburzony i zawstydzony poczynaniami Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Jego Cesarskiej-Królewskiej Mości Franciszka Józefa II. Władze Monarchii Austro-Węgier od zawsze były postrzegane jako te, które budowały. Były postrzegane z szacunkiem i przeświadczeniem każdego człowieka, że na niego zasługują przez wkład i pracę jakie włożyły w budowanie nie tylko swego kraju, ale także pokoju i ustabilizowanej sytuacji na arenie międzynarodowej. Wielu premierów, ministrów i zwykłych obywateli budowało ten kraj, w taki sposób by był on dla nich chlubą i powodem do dumy. Budowanie tegoż kraju, nie ograniczyło się jedynie do zamknięcia reform w granicach monarchii. Władze Austro-Węgier aktywnie uczestniczyły w polityce międzynarodowej oraz organizacjach zrzeszających kraje v-świata, a ich działania, choć nie zawsze szybkie, pozytywnie wpływały na podejmowane sprawy.
Dziś mamy do czynienia z zaprzepaszczeniem całej ideologii naszego państwa. Monarchia występuje z Organizacji Polskich Mikronacji. Zamiast być przykładem i wsparciem w chwilach trudnych dla tejże organizacji, nasze władze, te które wpływają na decyzję międzynarodowe naszego kraju, zachowały się jak małe dziecko, rozpieszczone i przestraszone faktem, że pokładane w nim nadzieje i obowiązki spoczywające na jego barkach mogą go przerosnąć, że może on sobie z nimi nie poradzić. Nie stanęły one twarzą w twarz z wyzwaniem, z jakim przyszło im się zmierzyć. Zamiast próbować pomóc organizacji, postanowiły wraz z innymi państwami zbudować nową, podobno lepszą, “Wspólnotę Paktu Wiedeńskiego”. Do tej pory władze Krajów Korony Św. Stefana nie zostały poinformowane na temat struktur, działania i organizacji tejże wspólnoty. Jako premier, chciałbym podkreślić, iż wystąpienie z jakiejkolwiek organizacji międzynarodowej ma pewne skutki dla kraju występującego. Pragnę przypomnieć Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości, że wyjście z OPM to nie jest podpisanie aktu uznania się z innym krajem. To poważna decyzja, która posiada swoje konsekwencje, negatywne i pozytywne. wg. mnie taka decyzja powinna być poprzedzona nie tylko krajowym referendum, ale przede wszystkim upartą i nieustępliwą próbą reformy Organizacji Polskich Mikronacji.
Wiele słychać głosów z Monarchii Austro-Węgier, iż OPM to zbędna, źle funkcjonująca organizacja. Niewiele osób szczędzi słów krytyki dla tejże instytucji, ale pozostaje pytanie, jak wiele osób przyczyniło się lub chociaż spróbowało zmienić obecny stan OPM. Rzeczą łatwiejszą, jest stworzenie czegoś nowego, zbudowanie samemu fundamentów wg. własnego wyobrażenia. Trudniejszą zaś sprawą jest odbudować to co zostało zniszczone, jednakże na fundamentach i ziemi, która już jest. Tak więc powtarzam: Rząd Krajów Korony Św. Stefana wraz z obywatelami czuje się zawstydzony poczynaniami MSZ i Franciszka Józefa II. Mamy nadzieję, że tak donośny i dosadny krzyk, jakim jest owe stanowisko, zostanie usłyszany i rozpatrzony, w kolejnych decyzjach dotyczących międzynarodowej przyszłości naszego kraju.(-)Rząd Krajów Korony Św. Stefana
Prezes Rady Ministrów
Victorio Mortuus
W przeciągu pół godziny MSZ Monarchii wydał własny komunikat, który należy potraktować jako odpowiedzi na oświadczenia Pana Mortuusa. Oto jego treść:
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Monarchii Austro-Węgier bierze pod uwagę stanowisko Korony Świętego Stefana. Niemniej jednak jako szef dyplomacji austro-węgierskiej pragnę wspomnieć, iż o niemożności naprawy Organizacji Polskich Mikronacji przekonały mnie nie tylko dyskusje na forum Organizacji, ale w dużej części rozmowy prywatne z czołowymi postaciami dyplomacji mikroświatowej. To, że o ich treści wiem jedynie ja i moi rozmówcy wynika z tylko i wyłącznie z czystej przyzwoitości. Jeśli Rządy tego chcą, przedstawię im treść umowy zawiązującej Wspólnotę Paktu Wiedeńskiego. Jak dotąd, odkąd jestem w jej posiadaniu, nikt nie zgłaszał u mnie takiej chęci.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest zdania, iż dalsza egzystencja Monarchii Austro-Wegier w Organizacji Polskich Mikronacji nie ma dla nas większego sensu. Wspólnota Paktu Wiedeńskiego będzie inną organizacją, lepszą. Austro-Węgry dość mają budowania Organizacji, która owszem, wysłuchuje naszych postulatów, ale na wysłuchaniu się skończyło. I dopiero ostatnio Organizacja podjęła reformę. To za późno, kiedy już inne państwa z niej wychodzą, a niektóre deklarują odejście. Nie będziemy wspierać trupa.
Zapewne Rząd Węgier zna naszą walkę o poprawienie OPM. To wspólne Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a nie Rząd Austrii czy Węgier, walczyło o głosy poparcia. Ja, jako MSZ, uruchamiałem większość swoich, czasem niezbyt przyjemnych, kontaktów, aby OPM mogło się zmienić. Jeśli państw, które chcą tworzyć Wspólnotę jest tyle samo, a nawet więcej niż państw, które wtedy poparły nasze starania w OPM, to świadczy o tym, że OPM już nikt nie chce reformować. Skończmy z dziwnym, romantycznym idealizmem, a zacznijmy wreszcie realnie postrzegać te sprawy. O ile jeszcze szacunek i zaufanie do mojej osoby na to pozwala, pragnę oznajmić, iż nie robiłbym czegoś, co jest wbrew Monarchii Austro-Węgier i czegoś, czego nie uważam za słuszne.
Szanuję stanowisko Korony, jednak także w przypadku, gdybym się mylił (co jest równie prawdopodobne jak to, że mam rację), droga odwrotu skazałaby nas na upokorzenie i międzynarodową hańbę. Nie krytykujmy decyzji, które zapadły, nie bądźmy pseudofilozofami, a raczej starajmy się przeprowadzić debatę na temat “co dalej”.
(-) FJ II, I. R.
Widać zatem, że austro-węgierscy politycy nie mówią jednym głosem. Sądzę, że niezależnie od decyzji Monarchy czy też MSZ wewnątrz krajowych sporów nie należy rozwiązywać na forum, gdyż może to jedynie zaszkodzić państwu co niestety nie wszyscy rozumieją. Kompromisy w tak ważnych sprawach należy uzyskiwać za pośrednictwem bezpośrednich rozmów, bowiem właśnie wtedy kraj powinien mówić jednym donośnym głosem.






